Tag: przemiana

Metamorfoza Pawła -16 kg mniej!

"Metamorfoza Pawła -16 kg mniej!"

W dzisiejszym wpisie chciałbym przedstawić Wam historię Pawła. Spotkałem go po raz pierwszy pod koniec 2014 roku i pamiętam jak z pewną dozą nieśmiałości mówił o swoim celu jakim było ukończenie triathlonu na 40. urodziny. Robotę jaką wykonał przez cały ten okres zasługuje na uznanie i oklaski – zresztą zobaczcie i przeczytajcie sami 🙂

„Mam na imię Paweł. Za pół roku skończę 41 lat, a od półtora roku przechodzę prawdziwą przemianę w swoim życiu, dzięki której podniosłem swój komfort fizyczny i psychiczny na co dzień. Sport towarzyszył mi od dziecka – byłem zawodnikiem juniorskiej sekcji piłkarskiej Zagłębia Wałbrzych, wcześniej siatkarskiej Chełmca Wałbrzych, jednak z wiekiem drogi mojej aktywności fizycznej stawały się coraz bardziej kręte aż doszedłem do ściany i stanąłem przed dylematem, gdy głowa by chciała, a ciało odmawiało. Ot, takie ludzkie słabości. Mijały lata, kolejne noworoczne obietnice i zobowiązania… Zawsze lubiłem sport, ale nie zawsze skutecznie wprowadzałem tę sympatię w swoją aktywność.

Aż dochodzimy do roku 2014. Na rok przed moimi czterdziestymi urodzinami podjąłem wyzwanie – kaprys: wystartować w zawodach triathlonowych. Pomyślałem, że to nic trudnego, przecież pływać umiem, do pracy dziennie jeżdżę rowerem po 30 kilometrów, a do biegania jakoś się zmuszę. Dodatkową inspiracją był wpis mojego kolegi na FB – entuzjastyczna relacja z jego startu z zawodów. Nie, żebym nie widział przeszkód, np. waga 93 kg przy wzroście 177 cm czy standardowe przeświadczenie o braku czasu (swoją drogą, najlepsza wymówka świata) i wreszcie obawa, że jednak nie dam rady przy sporych chęciach. Uprzedzając fakty powiem, że udało się i w moim przypadku zdecydowało o tym kilka rzeczy:

  1. Po pierwsze i najważniejsze: jasno określony cel: co chcę osiągnąć? W jakim czasie? Odpowiedź brzmi: wystartować w zawodach triathlonowych i daję sobie na to rok, dodatkowo zrzucić zbędne kilogramy (najlepiej kilkanaście)
  2. Po drugie: jak to osiągnąć, czyli plan działania i metody?
  3. Po trzecie: zmiana nawyków żywieniowych
  4. Po czwarte: konsekwencja, dyscyplina, trening, kolejne cele.

Zasady proste i znane, więc nie odkrywam Ameryki, jednak kluczowe okazało się wsparcie bliskich, trenera i partnerów do trenowania.

Cel został określony, więc zabrałem się do wyboru metody. Opinie znajomych oraz darmowa godzina z trenerem przekonały mnie, że pierwszym wyborem stał się klub Nautilus Training Center. Nie to jednak chyba było najważniejszym doświadczeniem, lecz przypadkowe wtedy przypisanie dla mnie na ten pierwszy darmowy trening, Łukasza. Przyznaję, że dla mnie to było pierwsze takie doświadczenie i to pozytywne wrażenie wywarło kolosalny wpływ na dalsze podejmowane decyzje, wyboryoraz metody i sposoby trenowania.

Czego się nauczyłem? Trenuj z głową, na maksa, ale Twojego maksa, a nie na takiego, jak inni. Bo każdy z nas jest inny. Mierz siły na zamiary, ale nie odpuszczaj z byle powodu i pod byle pretekstem. Łukasz udowodnił mi jedno – że nawet, gdy padnę, to mogę powstać, a za każdym podbiegiem musi być z górki.

Mój trening składał się z kilku elementów: fit-force, spinning, basen, biegi w terenie, rower. 4-5 treningów w tygodniu dały mi gwarancję, że wpadłem w regularność i pierwsze efekty chudnięcia oraz poprawy ogólnej wydolności przyszły stosunkowo szybko. A jednocześnie, nie nastąpiło przesilenie i przetrenowanie. Najbardziej spektakularne efekty były po zajęciach grupowych fit-force i spinningu. Jednak nie byłoby tych efektów, gdyby nie zmiana nawyków żywieniowych – przestawiłem się na regularne posiłki – co 3 godziny – i odkryłem, że można na pełnym gazie i energii funkcjonować cały dzień, dzięki właśnie regularnemu jedzeniu mniejszych porcji niż dotychczas.

Od 1,5 roku moje życie wygląda tak, że dzielę z większą energią i pasją czas pomiędzy pracę, życie prywatne i treningi i nie odczuwam z tego tytułu żadnego dyskomfortu. Największym moim osiągnięciem, poza realizacją celów założonych na początku, jest to, że udało mi się to wszystko bez szkody dla zdrowia, bez kontuzji i bez nawet przeziębieniaJ  A dodatkowo, w międzyczasie, odkryłem radość z biegania i w ciągu roku zdołałem wystartować w czterech półmaratonach.

Co mnie dzisiaj nakręca? Kolejny cel, który mam przed sobą – w tym roku zdobycie Korony Półmaratonów Polskich, a w kolejnym roku start w maratonie. Pomiędzy tym, ciągle starty w triathlonach. Dyscyplinę pomagają mi utrzymywać regularne starty (raz w miesiącu przynajmniej jeden start od wiosny do późnej jesieni).

Kto i co mi pomaga? Samozaparcie i wsparcie i uznanie ze strony trenerów z Nautilusa – nieoceniona motywacja od Łukasza – a także zdziwienie i chyba lekka zazdrość znajomychJ

Podsumowując:

  1. gdy zaczynałem ważyłem blisko 93 kg, dzisiaj ważę 77 kg i nie zamierzam się na tym zatrzymać;
  2. na tydzień przed moimi 40. urodzinami zadebiutowałem w zawodach triathlonowych i nie zamierzam się na tym zatrzymać;
  3. niedługo po 40. zadebiutowałem w biegu półmaratońskim w Wałbrzychu i nie zamierzam się na tym zatrzymać….
  4. bez pomocy najbliższych (partnerki życiowej) i trenerów w klubie – zwłaszcza Łukasza – nie byłoby motywacji i parcia do przodu…

 

Mam nadzieję, że mój przykład przyda się komuś w wyborze drogi do zmiany i zmotywuje do działania. Nie ukrywam, potu trochę wylanego mnie to kosztowało, zdarzały się kryzysy i chęć rzucenia tego w diabły, ale na końcu zawsze pozostaje wielka satysfakcja, potężna dawka energii i radość z kolejnych pokonanych trudności.”

A na sam koniec, jeszcze jedno zdjęcie pokazujące przemianę jaką przeszedł Paweł 💪
skutki treningu presonalnego